Jest kolejne zwycięstwo!!!

Czy to był mecz który odwróci losy Igloopolu w tej rundzie?

Takie pytanie zadają sobie chyba wszyscy kibice biało-niebieskich.

Po kilku kolejkach o których wolelibyśmy zapomnieć Morsy w końcu zagrały tak jak przystało na drużynę, która w poprzednim sezonie walczyła o awans.

Igloopol rozpoczął spotkanie swoim podstawowym składem: w bramce Psioda, w obronie od prawej Jędrzejczyk, Mikulski, Socha i Mitręga, w pomocy Brzostowski, Stefanik, Micek, Chmura i Rogowski, w ataku Machnik.

Zastępujący dziś trenera Stefanika Bogdan Saletnik ustawił dotychczas grającego na szpicy Brzostowskiego w drugiej linii skąd raz po raz wyskakiwał zza pleców kolegów szukając swojej szansy pod bramką rywala. Posunięcie okazało się skuteczne, bo nasz najlepszy snajper kilkukrotnie był w bardzo dogodnej sytuacji.

Już w 12 min. spotkania przed szansą na zdobycie gola stanął Kamil Machnik, który otrzymał wspaniałe podanie od Jędrzejczyka, jednak strzał prawą nogą był niecelny i piłka minęła słupek.

Pierwsze minuty meczu to zdecydowana przewaga biało-niebieskich, którzy zaatakowali rywala wysokim presingiem, skutecznie rozbijając większość konstruowanych przez gości akcji. Nie obyło się jednak bez wpadek. 

Po przejęciu piłki goście skutecznie atakowali z kontry najczęściej lewą stroną boiska. Po takiej właśnie akcji w 15 min. oddali groźny strzał głową, ale Psioda przeniósł piłkę nad poprzeczką.

Zaciętość i ogromna chęć zwycięstwa w dniu dzisiejszym dały efekt w 28 min. kiedy to wynik otworzył oczywiście nie kto inny jak Adrian Brzostowski. Bramka na 1:0 dodała Morsom jeszcze więcej animuszu, którzy idąc za ciosem próbowali ”dobić lekko rannego” rywala.

Zepchnięci do defensywy goście w dalszym ciągu odpowiadali groźnymi kontrami. W 34 min. groźny strzał na bramkę Psiody zablokował Damian Socha. W 40 min. przez moment było bardzo gorąco w naszym polu karnym, w którym przewrócił się jeden z zawodników gości jednak na nasze szczęście sędzia nie pokazał na ”jedenastkę”.

Do pracy sędziego generalnie w tym meczu sporo pretensji miał trener Raniżovii za co w drugiej połowie omal nie został ukarany. Momentami było trochę nerwowo i w ciągu całego meczu posypało się kilka kartek w tym czerwona dla zawodnika gości za dwie żółte.

Obiektywnie trzeba przyznać, że sędzia główny był dla nas dziś dość łaskawy.

Druga połowa to mała zmiana w naszym ustawieniu. Na szpicy znów zobaczyliśmy Brzostowskiego.

Zaczęliśmy spokojnie czekając na rywala. Ten zgodnie z przewidywaniami zaatakował z impetem i na dłuższy czas zepchnął nas do obrony.

Teraz to my graliśmy z kontry, a kolejne sytuacje marnował Brzostowski strzelając niestety prosto w bramkarza. Bardzo ładnie w tych sytuacjach dogrywali mu Micek i Machnik. W 54 min. po przejęciu piłki zagraliśmy w pole karne, a tam sprytnym zagraniem Machnik ( chyba 🙂 ) zagrał do Stefanika, który pewnie pakuje piłkę do siatki i mamy 2:0.

Najlepszą sytuację na strzelenie gola miała ciągle atakująca Raniżovia w 62 min. kiedy to strzał na pustą bramkę Igloopolu zablokował Rogowski. 

Wynik jednak nie uległ już zmianie i 3 punkty zostały w końcu w Dębicy.

Cieszą punkty. Cieszy dobra gra zespołu i co najważniejsze lepsza skuteczność. 

Chłopcy schodzili dziś do szatni w zdecydowanie lepszych humorach i mieliśmy wrażenie, że jakiś ciężar spadł z ich pleców.

Z naszych serc również 🙂